Dlaczego pisze?

Często ludzie pytają mnie, po co mi ten blog? Pierwsza ich myśl jest taka, że pewnie chce zostać jak te blogerki które są wszędzie a zarazem nigdzie. Po co piszesz? Co Ci to da? To tylko strata czasu, skoncentruj się na czymś pożytecznym.

Odpowiadam, że pisze, bo lubię pisać. To wystarcza- Dziękuje, nie mam więcej pytań. Jednak, to jedno zdanie jest dla mnie tak bardzo nie wystarczające i tak bardzo mnie nie zadawala.

Tak naprawde piszę, bo…

Piszę, bo mam w sobie dużo emocji. Sprzecznych ze sobą sentymentów. Nie mogę ich uzewnętrznić, więc pisze. To dla mnie ulga. Jak terapia- muszę się wygadać, pisząc. Emocje się we mnie mieszają, kłócą się we mnie, czasami wybuchają. Jest ich często za dużo. Potrzebuje je poukładać -jak książki na półce- od największego do najmniejszego. Nie jestem maniaczką. Ba, daleko mi do maniaczki, Ci którzy mnie odwiedzają wiedzą, że nie jestem perfekcyjną Panią domu. Jednak gdy chodzi o moje wnętrze lubię mieć wszystko na swoim miejscu. Lubię gdy jest czysto, przezroczyście. Lubię, gdy dobrze się sama ze sobą czuję. Lubię się uśmiechać, do ludzi czy do samej siebie. Lubię być sobą. Jednak, by dojść do takiej harmonii, najpierw muszę sobie popisać. Wylewając na papier moje myśli, moje przemyślenia, to co mnie gnębi jak i to co mnie cieszy, czuję się wolniejsza. Mam wrażenie, że słowa na które patrzę są odzwierciedleniem mojej duszy. Mogę je dotknąć, przyjrzeć sie im- z bliska i z daleka (gdy na nosie mam okulary).  To coś czego nie mogę zrobić z duszą. Nie jestem czarodziejką, jedynie marzycielką.

Jak byłam mała prowadziłam pamiętnik, dzisiaj prowadzę bloga.

Lubię jak słowa opisują moje wnętrze. Lubię ubierać w słowa, to co mi nie pasuje, to co myśle i to co czuje. Piszę w zeszycie, w kalendarzu i tutaj. Piszę na ulicy, na łóżku, na uczelni, w metrze, nad Sekwaną. Gdy potrzebuje coś z siebie wydostać, coś odnaleźć. Gdy chce więcej- biorę łopatę i idę na słońce, kopię, kopię, kopię aż się dostanę do sedna problemu, uczucia.

Gdy pisze, mam wrażenia, że tworze. Każde słowo, zdanie to ślad który zostanie, do którego będę mogła powracać.

Czasami, traktuje pisanie jak ucieczkę. Patrzę na świat z innej perspektywy. Ja decyduje jak się zaczyna i jak się kończy zdanie, daje mi to nadzieje. Tak po prostu.

Dzięki pisaniu, nie daje się zwariować. Też spróbuj.

Reklamy

Prosto od Kubryńskiej

Chodząc po Empiku w Krakowie końcem lata 2017, moją uwagę przyciągnęła niewinna jasno niebieska książka. Na okładce zła, niezadowolona, naburmuszona kobieta w czerwonej kiecce a pod nią 6 noży. Do tego tytuł Kobieta dość doskonała. Myśle sobie – To napewno jakieś feministyczne badziewie, o tym jak bardzo Facet to świnia, a kobieta bidulka która mimo wszystko chce być taka jak ta świnia, czyli jak facet. Jednak, krążę po tych regałach, krążę i krążę i coś do tej książki mnie przyciąga. Biorę, czytam. Eee. Brać? Napewno nie przeczytam. A skuszę się. Jak nie będzie fajna, to dam mamie.

No i tak sobie leciała ze mną samolotem. Potem, leżała 4 miesiące na półce nad łóżkiem. Kolejne 3 koło kanapy. Aż w końcu, szkoda mi się jej zrobiło, że tak sama sobie leży, że do niej nie zaglądam. Więc, zaglądłam! I wiecie co? Nie żałuje!

Wybrałam z niej kilka cytatów, do których chce wracać.

Po co w ogóle robić komuś zdjęcia? Czy to naprawdę jest zapis życia? Czy może raczej pstrykanie w nieskończoność, bezmyślne tracenie chwil, których już nikt nie przeżywa, tylko konsumuje, gromadzi jak te wszystkie koszulki z H&M? A gdyby tak wprowadzić odgórny zakaz robienia zdjęć w liczbie większej niż jedno? Raz i koniec. Jak narodziny. Jak pierwszy krok. Pierwsza miłość.

Nikt nie może przejść obok ciebie obojętny. Wszyscy cię uwielbiają. Tylko że tam pod spodem wcale ciebie nie ma.

Komplement to wielka rzecz. Zaczarowany eliksir, krem Azazella, środek odmładzający i uszczęśliwiający.

Porozumienie naszych dusz splotło się w team doskonały.

Ja chciałam, żeby było dobrze, żeby mnie ktoś przytulił, żeby pogadał, pośmiał się ze mną, żeby wyszedł ze mną na spacer i podzielił tęsknotę za psem. Żeby zrozumiał, że ja lubię książki i poczucie bezpieczeństwa, że właściwie to nic więcej od życia nie chce, tylko psa, książkę i przyjaciela.

Fakty są takie, że ktoś, kto nas źle traktuje, nie zamieni się w dżentelmena nigdy.

Każdą kosteczkę twoich dłoni, stóp, numer buta, twój zapach, uśmiech, głos – wszystko to wiem, nauczyłam się wtedy, wyryłam w umyśle zawsze i każdego dnia tuż przed snem, zaraz po nocnym rozstaniu z gorzkim smakiem recytuję, śpiewam jak Racswietali jabłoni i gruszy, jak „Litwo, Ojczyzna moja”, jak pacierz, na pamięć.

Łzy leciały mi po policzkach, łzy lecą zwykle w milczeniu, nie wołają, schną i znikają. Ot łzy, nie wielkiego, całe życie lecą. Moje stopy też zlatywały, po schodach, po cichu, dyskretnie jak dziewczynka zbiegałam do nowego życia, daleko od ciebie, od nas.

Jakby była wojna, Nie modliłabym się o życie, ale o jego telefon. Ale przecież była wojna. Wojna wybuchła w jednej chwili, w porażającym momencie naszego pierwszego spotkania w pociągu. Moje istnienie nagle stało się kruche, niepewny, zależne. Sens mojego życia zbiegł się w oczekiwaniu na dzwonek telefonu.

Jak facet kocha, to wie o tym cały świat i pół kosmosu.

I chociaż nic więcej nie dostałam, ciagle na coś więcej czekałam.

Najbardziej tęsknie do tych słów, których nie napisałam. W nich zawsze czai się nadzieja, że zakończenia można zmienić.

Liczę, jak mijają mi te minuty, te godziny kolejnego dnia reszty mojego życia.

I mimo, że komuś się to nie spodoba, mimo że ktoś oczekuje czegoś innego, mimo że być może ktoś się nawet obrazi, to nikt inny, tylko TY musisz przeżyć SWOJE życie.

Gdybym miała możliwość zatrzymania tej chwili! Gdybym mogła pędzlem Leonarda uchwycić ją, uwięzić na płótnie! Albo gdybym mogła choć zrobić zdjęcie! Ale nie mam aparatu, nie umiem robić zdjęć, a już na pewno nie umiem zrobić takiego zdjęcia, które nie zamordowałoby piękna.

Zrób wszystko to, na co ma ochotę ta mała dziewczynka ukryta w tobie. Nie oszczędzaj na niej. Kup jej drożdżówkę. Kup jej to, czego ona potrzebuje, a czego do tej pory się wstydziłaś. Bo ci było głupio, że ktoś o tobie pomyśli coś złego. To, co ktoś o tobie pomyśli, to nie twoja sprawa. To, że komuś się nie podobasz, to nie twoja sprawa.

Tak naprawdę w niektórych przygodach Kasi i ja odnalazłam. Dziękuje za to lekkie pióro i poczucie humoru, dzięki któremu życie staje się bardziej kolorowe! Kładąc książkę z powrotem na półkę, doszło do mnie, że wcale nie chce być doskonała, chce być po prostu sobą i tego się trzymajmy.

Ps. Kubryńska ma na swoim koncie już 5 książek, napewno nie zawaham się sięgnąć po następną…

To my future

I have never been afraid of the future. I have been afraid of losing some people with time or of changing too much, so I couldn’t recognize myself. But never of the future. In contrary, the future attracts me like a magnet.

I guess that I’m curious. I’m sure that I’m not the only one to demand myself what would be my life in 5/10/20 years? Or to imagine my perfect future life when I’m falling asleep in my bed.

I have my plan of course, but that’s not how my life is gonna be for sure.

I have one wish for my future. I hope that he will be fine, sometimes hard, but at the end fine.

Hard- because I still want to be the better version of myself. I still want to learn. To grow. To become more me, more real. I want to feel alive- to feel pain, but also the joy of living. I’m pretty sure, they will be some moments, when anything is gonna be right and at this point I want to reread this post. I want to reminds me how much hope I had at this time. Right now. In 2018, sitting in front of my computer, in pyjama and thinking about the future. I know that it will be like an electroshock for the older me. And my very first thought is gonna be that if the 19 years old me was so positive, curious and excited about the future, and she trusted me, then I should be strong for her, for her dreams. And I should accomplished them, or just try to do it.

It’s sure that they will be a lot of changing in my life, some bad decision, some good decision… I know all of it. But I also know one thing that will never change. I will steal be tied to my belief. That’s something I will never doubt of. At least, I hope that my faith is gonna be as strong as she is now. Cause, I love the way she makes me feel. I love the power she has and the power that I found in her. I love the freedom that I discovered recently thanks to her.

So, as you can see, I have lot of expectations about you. But I also have the impression, that I’m not going to be disappointed. See you!

Ps. Nie wiem dlaczego dzisiaj po angielsku- moje zajęcia tak na mnie wpłynęły. Mam nadzieje, że da się przeczytać 🤷🏻‍♀️

Życie nie jest po to by zarabiać

Ostatnio usłyszałam takie sformułowanie „Życie nie jest po to by zarabiać”. Często, wszystko kręci się wokół pieniędzy, mamony, hajsu. Musimy skończyć dobre studia, znaleźć dobrze płatną prace i odkładać te pieniądze by się czegoś „dorobić” w przyszłości.

To fakt, dobrze było by wybudować ten wymarzony dom czy kupić mieszkanie z balkonem i widokiem na morze… Ale czy życie naprawde kręci się tylko wokół tego?

Zauważyłam, że niektórym pieniądze zamydliły umysł. Myślą tylko o tym by mieć, posiadać, ale czy żyją?

Nieraz słyszę, „takim to dobrze, na wszystko ich stać”, jeśli macie dach nad głową i co zjeść to możecie być równie szczęśliwi. Szczęście to nie pieniądze, to podejście do życia, to ludzie którzy Cię otaczają… Kto wie czy Ci których na wszystko stać są w pełni szczęśliwi, czy nie odczuwają pustkę, bo posiadają, ale nie żyją. 

Jest tyle piękna w małych, prostych rzeczach. Regina Brett pisała „Wychodź z domu każdego dnia. Cuda tylko czekają, aż je odkryjesz”.  Nie dajmy sobie wmówić, że do szczęścia potrzebne są pieniądze, bo wyszedł nowy IPhone i omg muszę go mieć… Nie, nie musisz.

Społeczeństwo konsumpcji coraz bardziej się rozwija i nas „zjada”, wchodzimy w jego ramiona i stajemy sie marionetkami, które chcą mieć wszystko co najnowsze i najdrozsze… Na tym nie polega życie. Rozgladnij się i wyjdź z tej ideii posiadania, to co materialne jest tylko materialne.

 Ja osobiście wolę prawdziwe momenty szczęścia przy makaronie z przyjaciółmi i Wodeckim w tle, niż kolacje w pięcio gwiazdkowej retauracji na samym szczycie Wieży Eiffla! A ty?

Buzi Koty

Pamiętasz?

Pamiętasz, gdy będąc dzieckiem skakałaś z fotelu bo „ty też jesteś Małyszem!”? Pamiętasz, gdy biegłaś tak szybko, że na końcu chodnika czekało na ciebie obdarte kolano? Albo gdy spadłaś z huśtawki, bo chciałaś dolecieć do nieba? A pamiętasz gdy u cioci zjadłaś tyle tortu czekolodowego, że aż cię rozbolał brzuch, ale był pyszny, więc się opłacało.

Ja pamiętam. I się zastanawiam, co się stało z tą rozweseloną dziewczynką, która wszystko mogła i niczego sie nie bała- może oprócz babajagi.

Ona wciąż we mnie żyje. W Tobie też, wiesz? Czasami próbuje się wydostać. Krzyczy i tupie. Jednak, nie słucham jej. Kto by słuchał piecioletniego dziecka, które namawia do zjedzenia czekoladki, choć już jest po 19h? Lub które chce wyjść z gołą głową choć na polu, szaro buro i ponuro?

Czasami warto pozwolić jej się wydostać. Wpłynąć na nasz poważny, dorosły, dobrze uporządkowany świat. Trochę szaleństwa jeszcze nikomu nigdy nie zaszkodziło. A śmiech to samo zdrowie, więc nie wahaj się.

Zaczęłam wracać do poprzedniej wersji samej siebie i żyje mi się lżej. Zadziwia mnie dziecięca ciekawość i radość z najmniejszych i najprostszych rzeczy.

Odkrywajmy świat dziecięcym okiem. Okazuje się, że rzeczywistość wcale nie jest taka straszna, wręcz przeciwnie. Jest pięknie.

Buziaki, trzymajcie się ciepło!

Zdjęcia- Marva

Do trzech razy sztuka

Chyba nie muszę nikomu mówić jak ważna była dla mnie Lizbona w 2017 roku. Odkryta w lecie gdy wybrałam się na wakacje z dziewczynami. Od tego czasu, nie opuściła mnie na krok. Wciąż żyła w moich myślach, snach i rozmowach.

Dlatego wybranie się do Portugalii na Nowy Rok wydało mi się być oczywiste. Jak zakończyć ten rok inaczej niż w Lizbonie? Jak rozpocząć nowy bez widoku tych kolorowych i słonecznych miejsc, tych girland, tych wąskich uliczek…?

img_3865

Sintra, Portugal

fullsizerender 3-1-Palacio de Pena 

-Jardim Botânico de Lisboa

-Casa de Alentejo

Jestem wdzięczna za to miejsce. Zakochałam się w ludziach, w życiu, w śmiechu…, w Lizbonie.

6241767680_img_2514

Jestem wdzięczna za każdy smutek, za każdy uśmiech, za każdy promień słońca, za każdą nieprzespaną noc i każdy trudny poranek.

Dziękuje.

Ps. Będę tęsknić.

Ps 2. Życzę Wam wiele niezapomnianych chwil, szczęścia, miłości i zdrowia w tym nowych roku! Widzimy się za tydzień ❤️<<<<
gt;

Ten twój świat

Lubisz ten swój świat.

Podobnie jak w bibliotece wszystko jest na swoim miejscu- każda książka ma swój regał, każdy twój ruch jest Ci dobrze znany. Pokonujesz te same trasy, by iść w te same miejsca. Codziennie stawiasz kroki, na swoich śladach z poprzedniego dnia.

Powtarzasz się w kółko i jest Ci dobrze. Jest miło, bezpiecznie i wydaje Ci się, że nie potrzebujesz nic więcej. Rutyna Cię nie nudzi. Oswoiłeś się. Przywykłeś do niej. Myślisz „jest ok, zresztą co mogę więcej chcieć od życia?”. Dalej, żyjesz tak jak żyłeś. Chodzisz tymi samymi ulicami, uśmiechasz się do tych samych osób, przyglądasz się przed tym samym lustrzem.

Lubisz ten swój świat.

Nie zaskakuje Cię nic. Już nawet najnowsza plotka nie robi na Tobie wrażenia, bo „przecież to było wiadome od dawna, że tamta to zdolna do takich rzeczy jest…” Masz zawsze racje. Wyrobiłeś sobie swoją własną opinie na różne tematy. Nic, ani nikt nie zmieni tych poglądów. Z resztą kto miał by to zrobić? Twoi znajomi myślą jak ty i dobrze, bo nie dopuszczasz do siebie, tego, że ktoś mógł by mieć inne zdanie. Irytuje Cię to. Ty wiesz najlepiej.

Aż pewnego dnia, czytasz to. Szepczesz sam do siebie, co to za bzdury? Ale czytasz dalej. Odnajdujesz się w tym. Przecież to o Tobie. I co teraz?

Wolisz zostać w swoim pięknie poukładanym świecie czy zaryzykować i poznać coś nowego?

Zdjęcie Barcelona, 2016

created by Magda Nowak